SPOX PRZEJMUJE BLOGA!

blog

 

Miałem napisać do was jeszcze przed świętami, ale „święta, święta i po świętach”, a w weekendy to lepiej się nadają na spacery i bieganie na świeżym powietrzu, zamiast na siedzenie przed komputerem. I to pomimo pogody, która była raczej „błe”.

Trochę ta cała sytuacja jest niezręczna, bo niby występuje tu i ówdzie w Internecie i telewizji, więc możemy się kojarzyć nawzajem, ale właściwie to… się nie znamy. Niezręczna tym bardziej bo mam na imię Spox i jestem psem.

Tak jest. Psem.

Zostałem też, co prawda nie „pomimo protestów”, ale z „pewną obojętnością” maskotką Superpolisy. Wychaczyli mnie na ulicy, że niby ładny i charakterny no i poszło. Co ma pies do ubezpieczeń? Nie wiem. Ale przynajmniej widzę, że mój Pan, który pracuje jako dziennikarz i fotograf i zdarza mu się „tracić płynność”, co za zwyczaj kwituje jakąś wiązanką przekleństw, kupuje mi teraz dziesięć razy smaczniejszą karmę. Wnioskuję więc, że obydwojgu nam się to opłaca. Mniam.

I tak sobie siedziałem i myślałem, pozbawiając ulubioną maskotkę kolejnej kończyny, że właściwie to mógłbym się jakoś zaangażować w tą całą historię z Superpolisą, bo w końcu nie chcę być nikomu nic dłużny. Jestem psem, ale mam dużo do powiedzenia na każdy temat i na pewno są tacy spośród was, którzy chętnie tego posłuchają. Nie umiem mówić, ale komputerem posługuję się nieźle, komórką też. Pan nie wie, że jego stary iPhone wcale się nie zgubił tylko, że ja go mam. Hehe. Wy ludzie jesteście generalnie dosyć ślepi. Nie wiecie o tym, ale każdy pies to haker. To jedna z tych tajemnic życia, tak jak „gdzie znika z pralki pojedyncza skarpetka”. Jak wam coś zniknie z komputera, albo coś się „samo” źle wrzuci na fejsa powodując towarzyski ambaras, a jesteście właścicielem domowego zwierzaka… to dokładnie, to my to robimy. Koty też, a one są wyjątkowo wredne, bo mają zwinniejsze łapy i umysły godne prawdziwych geniuszy zła.

Ale to jakaś taśmowa dygresja.

A propos taśm. Postanowiłem sobie, że z każdym poniedziałkiem dostaniecie ode mnie prezent. Playliste tygodnia, muzykę na każdy jego dzień (z weekendem włącznie). Żebyśmy mieli czego słuchać.

 

Poniedziałek:

Eeeee przegapiliśmy poniedziałek, bo dzisiaj wtorek, ale jakby poniedziałek… Na początek tak pięknego tygodnia – kolega ze szkoły Fryderyka Chopina, zapomniany na wiele stuleci Ignacy Feliks Dobrzyński i koncert A-Dur Op. 2.

Wtorek:

Podobno wróciliście dzisiaj do pracy (choć w Warszawie, w której mieszkam jeszcze tego nie widać), więc energetyzujący numer „blast from the past” z młodości mojego pana. Cam’ron – „Hey Ma”.

Środa:

Na środę coś z zupełnie innej beczki, środa to ciężki dzień. Środkowy. Do weekendu jeszcze daleko. Chociaż niektórzy mówią, że to taki mini piątek. Sam nie wiem… Na środę Neil Young – „Down by the River”.

Czwartek:

W czwartek mój Pan już myśli o swoich piątkowych klubowych wyjściach, wtedy wjeżdża elektronika. Lubię dobrą elektronikę. Na przykład Nicolasa Jaar’a i projekt Darkside. Na czwartek idealny jest ich kawałek „Paper Trails”.

Piątek

Piątek, weekendu początek. Są tylko jedni mistrzowie weekendu. Queen i numer „Black Chat” z płyty „Hot Space”. Klassssyyyyk!

Sobota:

Najpowolniejsze poranki są właśnie w sobotę. Coś to ma chyba wspólnego z tym, że mój Pan wraca zawsze późno w nocy, albo nad ranem… ech… O poranku w soboty panuje cisza. Albo powoli sączy się Deadbeat i płyta „Wildlife Documentaries”.

Niedziela:

Niedziela. Todd Terje i „Inspector Norse”. Tyle.

Aaaaa i P.S. nie zapomnijcie śledzić mnie na Instagramie – jestem tam jako Superpolisa, oraz na Facebooku!

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s