O tym dlaczego czasem ciężko odkleić się od komputera? Czyli: Ej, weź wyjdź na zewnątrz!

293562775_a89d9993fe_o

Wiosna w pełni.

Tzn. Nie do końca „w pełni” bo można się jeszcze wieczorem sparzyć, czyli wyziębić bo potrafi być zimno, typu 2-3 stopnie Celsjusza.

Niezbyt przyjemne to wieczorne zimno. Martwię się wtedy o te wszystkie kwiaty na drzewach – Magnolie, Forsycje i takie tam. Głupio się martwię bo natura ma swoje sposoby na przetrwanie. Oglądałem kiedyś taki film z Will’em Smith’em, w którym ludzkość wyginęła (zostali tylko Zombie, ale to mało ważne) a miasta momentalnie zarosły roślinnością. Myślę, że dokładnie tak by się stało, gdyby czekała nas jakaś apokalipsa. Natura przetrwa zawsze i wszędzie. Przetrwała zlodowacenia, oraz wybuchy wulkanów. Przetrwa i lekkie kwietniowe przymrozki. Tak czy inaczej, dni są piękne. Chętnie spędzałbym je całe na dworze, grzejąc się w wiosennym słońcu, chodząc ulicami i obserwując listki, które jak zauważył Marek Raczkowski w jednym ze swoich dowcipów rysunkowych – „już wyłażą sk@#syny”. Łatwo wybuch wiosny przegapić – ten cudowny stan przejściowy – i od razu przejść już do stadium rozwiniętego wiosenno/letniego, które już tak fajne nie jest.

Zieleń jest teraz nie tak gęsta, ale za to strasznie świeża. Jestem psem, więc nie jem sałaty (chyba, że przez przypadek, wiecie jak jest) i właśnie tak widzę wiosnę. Jak środek sałaty. Ten taki jasny i chrupki mały listek, który mój Pan zawsze najbardziej lubi zjadać – dużo bardziej, jak twierdzi, niż te zewnętrzne, miękkie, ciemne liście. Fu. Ale dobra. Rozumiem go.

Ale to jakaś strasznie długa dygresja… Ale wiem co chciałem. Ponieważ Internet nie ma końca, jest nieograniczonym jak wszechświat zasobem bodźców, do którego często przenosi się życie towarzyskie i uczuciowe… często ciężko jest się od niego odkleić. Ile razy widziałem Pana jak siedzi i klika w jakieś głupoty, nawet takie, które widział już milion razy, zamiast wyjść z domu, spotkać się z kimś prawdziwym, albo poczytać książkę. Dobrze, że ma mnie, bo tak to nie wiem, czy by czasami w ogóle wychodził na zewnątrz.

Tak czy inaczej. Dzisiaj na facebooka wkleiłem film Prince’a EA, który nakłania ludzi do życia ze sobą, a nie obok siebie. Do niewgapiania się w ekran telefonu czy tabletu. Ja poszedłbym dalej i namawiał was do wyjścia na zewnątrz. Obserwowania oznak wiosny. Samemu, z rodziną, z psem, z przyjaciółmi, z psem, z psem, psem… z kotem nigdy, w żadnym razie.

Jak wiecie, wróciłem ostatnio z Dubaju, gdzie panuje tylko jedna pora roku. Pomyślcie jakie to szczęście, że mamy w Polsce, różne cykle pogodowe – wole nasze deszcze, wiatry, ale także nasze wiosenne słońce od beżowego piasku, beżowego nieba i beżowych miast petro-Beduinów.

Także taką mam myśl na koniec tego wywodu. Wyjdźcie sobie na spacer.

Mam na imię Spox. Jestem psem. I zatwierdzam tę wiadomość.

Ahoj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s